ciekawostki
Ciekawostki,  Konwenty i warsztaty

Bliżej Japonii – warsztaty kanzashi.

Dzień minął niesamowicie szybko. 

Wchodząc do MOSiRu na początku można było się zgubić, ale wolontariusze szybko nakierowali mnie na odpowiednie sale. Niezawodny był jak zawsze telefon komórkowy, który umożliwił mi odnalezienie sali na piętrze. Na początku czułam się zagubiona i nieco zestresowana widząc zgraję biegających dzieci w kimonach aikido. Szybko nerwy minęły gdy zza stolika z fantami z Japonii ujrzałam znajomą twarz. Ufff… odetchnęłam z wielką ulgą i radośnie podeszłam do Kingi.

Jak zawsze na „dzień dobry” usłyszałam „jakaś ty wysoka”. To nierozłączne stwierdzenie, które już tak jest mi przypisane jak stwierdzenie „gdy pada deszcz jest mokro”. Rozpłaszczyłam się, odłożyłam sprzęt fotograficzny i przekazałam niewielkie pudełko kanzashi, które zabrałam ze sobą. W tym czasie gdy Kinga szykowała już się do warsztatów ja zrobiłam kilka zdjęć fantów z Japonii, które były wystawione w tej samej sali. Po chwili jednak dołączyłam do Kingi.

Warsztaty były cudowne. Nie sądziłam, że tak wiele chętnych osób będzie chciało w nich uczestniczyć. Tego nie da się opisać – tam trzeba było być. Cierpliwość jest podstawą prowadzenia takich warsztatów i przyznam, że Kinga ma jej dużo. Rozpiętość wiekowa była szeroka, od dzieci kilku letnich po starsze osoby. Usiadłam z boku i obserwowałam zaangażowanie z jakim osoby uczestniczące próbowały swoich sił w tej sztuce. Przypomniały mi się moje pierwsze kroki i zapewniam, że tak dobrze mi nie wychodziło jak im. Panowie – o dziwo – również uczestniczyli w warsztatach i przyznam, że bardzo dobrze im szło. Prawdę mówiąc nie wiem jak to szybko minęło, ale po warsztatach kanzashi był czas na relaks duchowy i medytację. Kaligrafia jest niesamowita! Miałam iść do domu prawdę mówiąc, ale stwierdziłam, że mogę czegoś dowiedzieć się o kaligrafii. BA! Powiem więcej nawet dostałam pędzelek i tusz, aby móc stawiać swoje pierwsze kreski w kaligrafii. Wiadomo mistrzem nie będę, ale miło jest posłuchać osoby, popatrzeć na precyzyjną rękę i przede wszystkim poznać narzędzia stosowane do kaligrafii.

Do domu wróciłam szczęśliwa, rozpromieniona i uradowana jak nie jedno dziecko będące na tych warsztatach.  Za rok znowu pójdę. Na szczęście miasto Zabrze tę imprezę wpisała jako stały program, więc mam pewność, że za rok znowu się spotkamy.

Zachęcam do uczestnictwa w takich warsztatach – warto!