04 Mar

Warsztaty – butelka pełna kwiatów

kolko_kotek

Witajcie.

Wiosna już się zbliża a wraz z nią chęci do tworzenia.

Ja i mój Rudy Kot – Grongiel – zapraszamy do odwiedzin 🙂 Chętnie się z Wami spotkamy i przy filiżance herbaty bądź kawy poddamy się nadchodzącej wiośnie 🙂

25 marca – sobota o 10 w siedzibie Kanzashi.pl zaczynamy pierwsze zajęcia w tym sezonie 🙂

Wykonamy w ciągu 3 godzin piękną kwiecistą osłonkę na butelkę, wykorzystamy kwiaty papierowe jak i piankowe oraz wiele kolorowych dodatków. To co powstanie – będzie zależało tylko i wyłącznie od Waszej wyobraźni 🙂

1 7

Zapraszam! 

Na Facebook utworzyłam wydarzenie, w którym informuję Was o wszystkich zmianach 🙂 Zapraszam do uczestniczenia w warsztatach tych najbliższych jak i zaplanowanych w kolejnych miesiącach 🙂 

Wydarzenie na Facebook Kanzashi.pl – butelka ozdobna

Wydarzenie na Facebook Kanzashi.pl – wianuszek komunijny

Wydarzenie na Facebook Kaznashi.pl – drzewko różane

06 Sty

Magia shidare

kolko-shidare

Witajcie.

Ostatnie publikacje moich prac zrodziły wiele pytań odnośnie shidare. Z czego je wykonywać i jak? W tym krótkim wpisie chciałabym opisać to w jaki sposób ja to wykonuję.

Shidare pospolicie mówiąc to te części zwisające ze szpilki. Jednak to  nie tylko element szpilek. Musicie przyznać, że każda ozdoba jakoś lepiej się prezentuje gdy coś zwisa ciekawego. Mnie osobiście bardzo się to podoba.

Ostatnio kilka dni zajęła mi praca nad zestawem grzebieni, które miały elementy shidare. Oto one.

Do wykonania shidare używam sznurka gorsetowego lub sznurka do sutaszu. Przyznam, że lepiej pracuje mi się na sutaszowym sznurku bo jest płaski. Pożądaną długość shidare zawsze powiększam o margines ok 1 cm – ponieważ zabezpieczam końce sznurków srebrną nicią zaginając je na końcu. Sznurek sutasz usztywniam tak samo jak materiał przed jego użyciem. Zdaję sobie sprawę, że dla 20 cm sznurka nie opłaca się gotować krochmalu, dlatego też dla bardziej leniwych polecam lakier do włosów i żelazko, a dla ekstramalnie leniwych osób nie polecam usztywniać 🙂 Oczywiście to nie jest wymóg, ale przyznam, że lepiej się prezentuje zwłaszcza, gdy nie ma na ich końcach pereł.

Sznurek sutasz staram się zawsze prasować tak, aby powstał płaski paseczek. Dlaczego? Lepsza powierzchnia do przyklejania płatków – gwarantuję. To również powód dla którego zrezygnowałam z gorsetowych sznurków – są śliskie i okrągłe – bardzo często utrudniało to przyklejanie płatków.

Płatki robię różnej wielkości ale zazwyczaj 2×2 cm w przypadku okrągłych a w przypadku shidare z listków zielonych to 3×3 cm. Sposób składania niczym się nie różni poza tym, że trzeba przyłożyć się bardziej do równego składania płatków. W przypadku shidare nie mamy możliwości zbytnio zatuszować nasze niedoskonałości i wszelakie krzywizny mocno rzucają się w oczy. Pamiętajcie, że to własnie shidare przykuwa najbardziej uwagę obserwatora i powinno być idealne 😉

Zakończenie shidare. Przyznaję, że nie zawsze usztywniam sznurek sutasz co zmusza mnie to obciążenia shidare na końcu. Zazwyczaj daję szklane perły, które pod wpływem swojego ciężaru mocno napinają sznurek i wydaje się być on sztywniejszy. Jednak w przypadku, gdy na końcach nie ma ani pereł ani koralików – proponuję jednak usztywnić sznurek przed jego użyciem. Osobiście lubię pełne shidare – płatek obok płatka co dodatkowo usztywnia, jednak praca nad nim wymaga nie tyle precyzji co cierpliwości. Wykonanie pełnego shidare to rząd ok godziny pracy 😉 Tak, tak… godzinę zajmuje wykonanie jednego „Sznureczka” shidare o długości ok 15 cm. Nie ma się co dziwić, że ozdoby posiadające więcej niż jedno shidare o takiej długości to nie małe pieniądze. 

Pełny opis powstawania shidare wraz ze zdjęciami będzie dostępny w mojej książce o kanzashi, która niebawem się pokaże w wersji elektronicznej. Koniec prac nad nią już bliski.

Poza tym… Wszystkiego dobrego w Nowym Roku kochani 🙂 Aby brak czasu nie zniechęcał Was do swojej pasji tworzenia oraz życzę wielu twórczych pomysłów na ten nowy rok 2017.

Pamiętajcie – Rok 2017 to rok Koguta 🙂 czyli patrząc na to – to moje całoroczne urodziny 😀 Z racji iż mój rok narodzin również był rokiem Koguta to chyba mogę powiedzieć, że całoroczna impreza urodzinowa powinna się już zacząć 😉 

Jeszcze raz wszystkiego dobrego w nowym roku 🙂 a dla Wszystkich Kogutów to co NAJ i jeszcze więcej 😉

 

 

 

21 Lis

Blogerzy – reklama czy oszustwo?

kolko_bogusia

Ostatnimi czasy coraz więcej dostaję maili związanych z bezpłatną reklamą na czyimś blogu. Sprawa niby prosta i ciekawa aczkolwiek kontrowersyjna. No właśnie – kiedy możemy uważać, że propozycja jest godna naszej uwagi a kiedy nie? 

Czym są blogi i ich autorzy nie trzeba chyba tłumaczyć, jednak skupmy się na tym czym jest reklama na blogu. Powiem więcej – czym jest skuteczna reklama na blogu. Bez wątpienia reklama przyda się każdej małej firmie – chociażby takiej jak moja, aby podnieść zasięg sprzedaży swoich produktów. Przykłady opiszę na swoim przykładzie i na doświadczeniu jakie mam w tym zakresie. Jak wiadomo zajmuję się hana tsumami i na pierwszy rzut oka można powiedzieć, że jest to ładne – błyszczy się, jest unikatowe i nie każdego stać na to. Jednak… Nie o to chodzi tutaj, aby pokazywać czym się zajmuję, ale o to jak to wygląda ze strony mojej jako rękodzielnika. 

Dostaję maila. Dane osobowe oraz załączniki zostały celowo usunięte przeze mnie:

„Cześć!

Jestem blogerem i mam swój profil na fejsie. Robię recenzje produktów jakie dostaję od sponsorów, testuję je i piszę co o nich sądzę na blogu i fejsie.  Chcę sobie przetestować twoje rzeczy w załączniku masz zdjęcia rzeczy ze strony jakie chcę dostać.”

W mailu dostałam również linki do strony z blogiem oraz na profil w portalu społecznościowym. Z racji, iż ciekawskie stworzenie jestem w pierwszej kolejności weszłam w owe linki i zaczęłam przeglądać strony. Blog niczego sobie, ładna szata graficzna jednak mało wpisów – ostatni z czerwca tego roku o tematyce (uwaga!): „impreza nad jeziorem [gdzieś tam] i o tym jak wiele pękło [flaszek]” do tego dwa lub trzy zdjęcia totalnie niewyraźnych twarzy z kiełbaskami w ustach. 

Hm… no cóż… wchodzę na profil w portalu społecznościowym i widzę same konkursy w których osoba uczestniczy. Ani jednego wpisu związanego z produktem jakiejś firmy. Przewijam profil w dół – bo przecież gdzieś musi być jakaś reklama i recenzja – O! Jest! – serek Danio… Hm… myślę sobie, że to może próbnie? Przed oczami pojawiają mi się wielkie znaki zapytania, ale skoro mam podjąć współpracę to czytam opinię na temat serka Danio.

Przedstawiam wam serek o nazwie danio. Jest zapakowany w plastikowe pudełko i jest dobry, najbardziej lubię jeść go na śniadanie bo jest pożywny i nie jestem głodna.

Polecam serek danio”

Hm… no cóż. Jak na „reklamę” tak znanego produktu to troszkę mało zostało napisane. Konsternacja z mojej strony. Wracam do maila jakiego dostałam i zastanawiam się co mam odpisać tej osobie. Zerkam jeszcze raz na wpis o danio i ilości polubień posta – 7 – ilość polubień profilu – 258 – Hm… coraz większa konsternacja. Spoglądam na rzeczy, które zostały wybrane z mojej strony i zastanawiam się czy ktoś ma mnie za głupka? Oczywiście jestem na NIE!

Po pierwsze – język pisanego maila do mnie – brak szacunku do osoby, do której się bloger zwraca – brak wielkich liter przy zwrotach „twoje”.

Po drugie – Zwrot „chcę” już na wstępie działa na mnie drażniąco i przekreśla całego maila.

Po trzecie – szczytem jest wybór produktów jakie osoba chce przetestować w ilości większej niż jest to potrzebne. Oczywiście ceny za te produkty w sumie przekraczają sporą sumę.

Dlaczego na nie? Pomyślcie. Takich zapytań dostaję dużo jednak ten był na prawdę ekstramalnym przykładem. Drodzy blogerzy [i ci co uważają się za blogerów] to tak nie działa jak sądzicie. Jeśli chcecie zacząć współpracę ze mną to nie na takich zasadach. Najpierw zastanów się nad tym jak chcesz przetestować rzeczy z mojej branży. Patrząc na ozdoby do włosów chociażby. Stwierdzenie „grzebień dobrze wbija się w koka” lub „kryształek się mieni” nie jest opinią na jakiej mi zależy. Nie jesteś w stanie przetestować mojego produktu tak jakbyś tego chciał. Nie ma smaku, nie ma zapachu a jego funkcjonalność jest ograniczona. Powiedzenie czegoś konkretnego na temat rękodzieła jest możliwe pod jednym warunkiem – musisz się na tym znać. Opiniowanie wszystkiego i wszystkich produktów z różnych branż jest śmieszne – bo mi zależy na opinii osoby doświadczonej może nawet eksperta w danej dziedzinie, a nie nastolatki, która ma kłopot z przyszyciem guzika do bluzki. Jeśli taki profil nie ma powiązania z rękodziełem to jaką opinię jesteś w stanie wystawić na temat produktu jaki ja prześlę? Jeśli osoba/bloger na swoim profilu ma 500 osób „lubisów” jak to niektórzy nazywają – to jaką reklamę dla 500 osób jesteś w stanie zrobić.

Brak wiedzy o technice w jakiej ja pracuje. Brak zasięgu czy na blogu czy na portalu społecznościowym, brak wiedzy o szeroko pojętym rękodziele, brak jakiejkolwiek wiedzy na temat danej rzeczy… Uważasz, że jeśli napiszesz do mnie, że jesteś blogerem to w zębach przyniosę swoje flagowe produkty za spore sumy, abyś mógł/mogła sobie pobłyszczeć w sieci dla 500 osób? Otóż nie. Coś takiego mnie nie interesuje.

Dlaczego napisałam takie coś? Ponieważ powoli mam dość takich ogłoszeń w różnych grupach rękodzielniczych, gdzie oferują współpracę na szeroką skalę. Oczywiście… Może na blogu pojawi się wpis ze zdjęciem mojej rzeczy, może coś zostanie tam napisane dobrze lub źle, może 10 osób stwierdzi, że to jest ładne lub nie. Jednak dostaję wiadomości od osób oszukanych – tak dokładnie – OSZUKANYCH na spore sumy, gdzie naiwnie wysłały swoje produkty do oceny na blogu – po czym temat zanikał. Ani wpisu na blogu, ani odezwy ze strony rękodzielnika a w zamian dostaje się blokadę na profilu oraz zgłoszenie do władz portalu o nękanie i obrazę, gdzie tak na prawdę walczycie o swoje stracone produkty i pieniądze.

Kochani rękodzielnicy… nie ma lepszej reklamy naszych produktów jak zadowolony klient. Taki klient, który wraca do nas po kolejne rzeczy i taki klient, który jest w stanie zapłacić sporą sumę za posiadanie czegoś z Waszą etykietką. Nie dajcie się oszukiwać.

21 Lis

Blogerzy – reklama czy oszustwo?

kolko_bogusia

Ostatnimi czasy coraz więcej dostaję maili związanych z bezpłatną reklamą na czyimś blogu. Sprawa niby prosta i ciekawa aczkolwiek kontrowersyjna. No właśnie – kiedy możemy uważać, że propozycja jest godna naszej uwagi a kiedy nie? 

Czym są blogi i ich autorzy nie trzeba chyba tłumaczyć, jednak skupmy się na tym czym jest reklama na blogu. Powiem więcej – czym jest skuteczna reklama na blogu. Bez wątpienia reklama przyda się każdej małej firmie – chociażby takiej jak moja, aby podnieść zasięg sprzedaży swoich produktów. Przykłady opiszę na swoim przykładzie i na doświadczeniu jakie mam w tym zakresie. Jak wiadomo zajmuję się hana tsumami i na pierwszy rzut oka można powiedzieć, że jest to ładne – błyszczy się, jest unikatowe i nie każdego stać na to. Jednak… Nie o to chodzi tutaj, aby pokazywać czym się zajmuję, ale o to jak to wygląda ze strony mojej jako rękodzielnika. 

Dostaję maila. Dane osobowe oraz załączniki zostały celowo usunięte przeze mnie:

„Cześć!

Jestem blogerem i mam swój profil na fejsie. Robię recenzje produktów jakie dostaję od sponsorów, testuję je i piszę co o nich sądzę na blogu i fejsie.  Chcę sobie przetestować twoje rzeczy w załączniku masz zdjęcia rzeczy ze strony jakie chcę dostać.”

W blogu dostałam również linki do strony z blogiem oraz na profil w portalu społecznościowym. Z racji, iż ciekawskie stworzenie jestem w pierwszej kolejności weszłam w owe linki i zaczęłam przeglądać strony. Blog niczego sobie, ładna szata graficzna jednak mało wpisów – ostatni z czerwca tego roku o tematyce (uwaga!): „impreza nad jeziorem [gdzieś tam] i o tym jak wiele pękło [flaszek]” do tego dwa lub trzy zdjęcia totalnie niewyraźnych twarzy z kiełbaskami w ustach. 

Hm… no cóż… wchodzę na profil w portalu społecznościowym i widzę same konkursy w których osoba uczestniczy. Ani jednego wpisu związanego z produktem jakiejś firmy. Przewijam profil w dół – bo przecież gdzieś musi być jakaś reklama i recenzja – O! Jest! – serek Danio… Hm… myślę sobie, że to może próbnie? Przed oczami pojawiają mi się wielkie znaki zapytania, ale skoro mam podjąć współpracę to czytam opinię na temat serka Danio.

Przedstawiam wam serek o nazwie danio. Jest zapakowany w plastikowe pudełko i jest dobry, najbardziej lubię jeść go na śniadanie bo jest pożywny i nie jestem głodna.

Polecam serek danio”

Hm… no cóż. Jak na „reklamę” tak znanego produktu to troszkę mało zostało napisane. Konsternacja z mojej strony. Wracam do maila jakiego dostałam i zastanawiam się co mam odpisać tej osobie. Zerkam jeszcze raz na wpis o danio i ilości polubień posta – 7 – ilość polubień profilu – 258 – Hm… coraz większa konsternacja. Spoglądam na rzeczy, które zostały wybrane z mojej strony i zastanawiam się czy ktoś ma mnie za głupka? Oczywiście jestem na NIE!

Po pierwsze – język pisanego maila do mnie – brak szacunku do osoby, do której się bloger zwraca – brak wielkich liter przy zwrotach „twoje”.

Po drugie – Zwrot „chcę” już na wstępie działa na mnie drażniąco i przekreśla całego maila.

Po trzecie – szczytem jest wybór produktów jakie osoba chce przetestować w ilości większej niż jest to potrzebne. Oczywiście ceny za te produkty w sumie przekraczają sporą sumę.

Dlaczego na nie? Pomyślcie. Takich zapytań dostaję dużo jednak ten był na prawdę ekstramalnym przykładem. Drodzy blogerzy [i ci co uważają się za blogerów] to tak nie działa jak sądzicie. Jeśli chcecie zacząć współpracę ze mną to nie na takich zasadach. Najpierw zastanów się nad tym jak chcesz przetestować rzeczy z mojej branży. Patrząc na ozdoby do włosów chociażby. Stwierdzenie „grzebień dobrze wbija się w koka” lub „kryształek się mieni” nie jest opinią na jakiej mi zależy. Nie jesteś w stanie przetestować mojego produktu tak jakbyś tego chciał. Nie ma smaku, nie ma zapachu a jego funkcjonalność jest ograniczona. Powiedzenie czegoś konkretnego na temat rękodzieła jest możliwe pod jednym warunkiem – musisz się na tym znać. Opiniowanie wszystkiego i wszystkich produktów z różnych branż jest śmieszne – bo mi zależy na opinii osoby doświadczonej może nawet eksperta w danej dziedzinie, a nie nastolatki, która ma kłopot z przyszyciem guzika do bluzki. Jeśli taki profil nie ma powiązania z rękodziełem to jaką opinię jesteś w stanie wystawić na temat produktu jaki ja prześlę? Jeśli osoba/bloger na swoim profilu ma 500 osób „lubisów” jak to niektórzy nazywają – to jaką reklamę dla 500 osób jesteś w stanie zrobić.

Brak wiedzy o technice w jakiej ja pracuje. Brak zasięgu czy na blogu czy na portalu społecznościowym, brak wiedzy o szeroko pojętym rękodziele, brak jakiejkolwiek wiedzy na temat danej rzeczy… Uważasz, że jeśli napiszesz do mnie, że jesteś blogerem to w zębach przyniosę swoje flagowe produkty za spore sumy, abyś mógł/mogła sobie pobłyszczeć w sieci dla 500 osób? Otóż nie. Coś takiego mnie nie interesuje.

Dlaczego napisałam takie coś? Ponieważ powoli mam dość takich ogłoszeń w różnych grupach rękodzielniczych, gdzie oferują współpracę na szeroką skalę. Oczywiście… Może na blogu pojawi się wpis ze zdjęciem mojej rzeczy, może coś zostanie tam napisane dobrze lub źle, może 10 osób stwierdzi, że to jest ładne lub nie. Jednak dostaję wiadomości od osób oszukanych – tak dokładnie – OSZUKANYCH na spore sumy, gdzie naiwnie wysłały swoje produkty do oceny na blogu – po czym temat zanikał. Ani wpisu na blogu, ani odezwy ze strony rękodzielnika a w zamian dostaje się blokadę na profilu oraz zgłoszenie do władz portalu o nękanie i obrazę. 

Kochani rękodzielnicy… nie ma lepszej reklamy naszych produktów jak zadowolony klient. Taki klient, który wraca do nas po kolejne rzeczy i taki klient, który jest w stanie zapłacić sporą sumę za posiadanie czegoś z Waszą etykietką. Nie dajcie się oszukiwać.

Poniżej wystawiam Wam zdjęcia rzeczy jakie „chce” mieć bloger ode mnie.

14 Lis

Sezon ślubny wciąż otwarty

kolko_slubne

Do Świąt Bożego Narodzenia nie zostało zbyt wiele czasu. W sklepach już widać ustrojone choinki, kolorowe bombki i lśniące łańcuchy w świetle neonów. A przecież ledwo połowa listopada.

Sezon ślubny wciąż w pełni. Ostatnimi czasy pracuję przede wszystkim nad tą okolicznością co niezmiernie mnie cieszy, ponieważ ślubne dodatki sprawiają mi wiele radości. Oferta się powiększa i mam nadzieję, iż niebawem będę w stanie przedstawić coś nowego i ciekawego 😉

To ostatnie rzeczy, które wykonałam 😉 będzie tego znacznie więcej 😉

29 Sie

Zabawa z Kanzashi.pl – Moje wakacje 2016

kolko_inne

Koniec wakacji….

Zacznie się szkoła, jesień się zbliża i te ponure wieczory, dzień coraz krótszy, braki słońca i wszędobylski – deszcz.

Taki obraz rozpaczy i nędzy mi się maluje na samą myśl, że to koniec wakacji…

Z tego jakże dołującego powodu zapraszam do uczestnictwa w zabawie fotograficznej.
Pochwalcie się w jakim miejscu spędziliście swoje wakacje i wygrajcie kolczyki z kryształami Swarovskiego.
Przyślij zdjęcie z krótkim opisem i zachęć swoich znajomych do lajkowania Twojego zdjęcia – jeśli będziesz miał/miała najwięcej to już w tę jesień kolczyki będą Twoje.
Mężczyźni oczywiście będą mieli wspaniały prezent dla swojej kobiety 😉 to Was Panowie nie dyskwalifikuje z zabawy 😉

Do wyboru są dwa piękne komplety, mieniące się kryształy są urokliwe i pięknie wyglądają. Kształty trójkąciki lub owalne 😉

Zapraszam do zapoznania się z regulaminem oraz zachęcenia znajomych do lajkowania Waszych zdjęć 😉

Link do Zabawy znajdziesz tutaj 

19 Sie

Słodkie podziękowania

kolko_slubne

Sezon ślubny w pełni.

Od jakiegoś czasu po głowie chodziły mi wyjątkowe podziękowania. Rodzicom, chrzestnym czy świadkom wykonujemy coś wyjątkowego, ale nie zapominajmy o gościach. Wszelakie dodatki i etykiety są do uzgodnienia, często widuje się z ozdobnymi dekielkami z papieru lub przewiązane kolorową wstążką. Jednak o ozdobach na nie… już niebawem 🙂

Z myślą o gościach weselnych przygotowałam ofertę podziękowań. Są to małe słoiczki z przeróżną zawartością do wyboru. Największą popularnością cieszą się jednak słoiczki z miodem. Polecam również kolorowe cukierki oraz coś dla relaksu po weselu – sól kąpielowa na obolałe nogi 😉

Takie podziękowanie to nie tylko dla gości weselnych, z okazji chrzcin, czy Kinder Balu dla małych łasuchów, które nie pogardzą słoiczkiem cukierków 🙂

Polecam i zapraszam 🙂

11 Sie

Sklepik się wypełnia

kolko_platki

No ja czasami siedzę i robię… a potem o tym zapominam rzucając w kąt. Dziś w wolnej chwili przeglądnęłam kuferek nieskatalogowanych rzeczy i stwierdziłam, że troszkę tego już za dużo. Wiele rzeczy zostało z ostatnich jarmarków lub targów i te właśnie rzeczy wrzucam do swojego butiku 😉

Więc zapraszam może coś komuś wpadnie w oczko 😉

Tutaj znajdziesz moje prace.

19 Lip

Warsztaty dla początkujących 13 sierpień 2016

kolko_praca

Ruszamy z kolejnymi weekendami pełnymi kreatywności i zabawy.

Organizuję warsztaty 13 sierpnia z podstaw tworzenia i techniki kanzashi. Warsztaty dla dorosłych i dzieci – tutaj ograniczeń wiekowych nie ma – chociaż w przypadku wieku dziecka mniej niż 10 lat proszę o obecność rodzica z dzieckiem (w tym przypadku rodzic nie płaci dodatkowo za miejsce)

Zmiany w sposobie rezerwacji i opłaty. W chwili obecnej rezerwacja miejsca wygląda następująco:

  1. Wchodzimy do sklepu online i zakupujemy bilet na warsztaty – bilet można kupić tutaj.
  2. Kupujemy go oraz opłacamy formą płatności wybraną w czasie kupowania.
  3. Po otrzymaniu należności na konto zostanie wysłany mail potwierdzający płatność wraz z zaproszeniem w załączniku.
  4. Drukujemy zaproszenie i zabieramy ze sobą na warsztaty – jest to potwierdzenie dla mnie, że na warsztatach pojawiła się osoba, która opłaciła warsztaty.

Ilość przewidzianych miejsc: 5

Cena: to 45 zł

Czas trwania: od 10 do 15 – przedłużam warsztaty o 2 godziny bez zmiany ceny.

Zapewniam: 

  1. kilka godzin pracy i dobrej zabawy
  2. materiały niezbędne do tworzenia kanzashi
  3. wiedza i schematy w formie broszur i instrukcji
  4. Napoje i poczęstunek dla wygłodniałych (soki, woda, drożdżówki jakieś przekąski w formie ciastek)
  5. wszystkie wykonane rzeczy stają się Waszą własnością.

Co będziemy robili na tych warsztatach? Oto kilka rzeczy:

Zapraszam chętnych do udziału w warsztatach.